Nie daj się zniszczyć firmie, w której pracujesz.

Dodany 10 lutego 2010

Dołącz do szczęśliwych czytelników biuletynu. Już czas!


Czy wiesz, jak uniezależnić się od swojego pracodawcy? Ostatnio zastanawiałem się nad problemem, co zrobić, abyś korzystał z profitów Twojej pracy przez długie lata. Pytanie, jak to zrobić, aby Twój szef także był zadowolony.

Żyjemy w czasach, gdy większość firm ogranicza swobodę pracowników jednocześnie licząc na ich kreatywność. Czy nie brzmi to absurdalnie?

Dwa miesiące temu rozmawiałem z kierowniczką jednej placówki bankowej. Na jej pytanie o przyciągnięcie nowych klientów do banku podsunąłem jej 7 sposobów na ich zainteresowanie bez wychodzenia z placówki.

Nie bądź jak maszynaNiestety wiązałoby się to z wydatkiem kilku tysięcy raz na pół roku, ale profity byłyby wiele korzystniejsze. Nie zgadniesz, co ona mi odpowiedziała na moje sugestie?

Odpowiedź kierowniczki placówki bankowej: "Mam budżet na reklamę, ale nie mogę go użyć (czytaj: wszystko musi zaakceptować góra). Takie działania są niepotrzebne. Poza tym musiałabym wszystko zorganizować."

Stanęło na tym, że jedynym słusznym z jej punktu widzenia podejściem jest umieszczenie reklamy w prasie, bo to jest zgodne z tym, czego nauczono ją w banku. To jest dobry przykład zabijania kreatywności wśród pracowników.

Ach… w ciężkich czasach nam przyszło żyć. Firmy robią wszystko, aby wymusić na pracownikach sprzedaż i uniezależnić ich od własnych narzędzi do pracy. Będą nimi samochód, laptop, komórka, czy nawet firmowy kalkulator, czy komplet wizytówek.

Pracownik jest jednocześnie sprowadzony do poziomu robota, który ma znać jeden program i umieć wykonywać tylko kilka czynności.

Nie pozwólmy zabić naszej tożsamości przez firmy. Kilka prostych trików może nam pozwolić zbierać owoce naszej pracy przez wiele lat. Dbajmy o nasze nazwisko.

Skupmy się na wspomnianych wcześniej przedstawicielach bankowych wyposażonych w sprzęt firmowy. W tym telefon służbowy. Naszą bronią w tym przykładzie będą wizytówki.

Są w Polsce niektóre firmy, które wręczają po kilka wizytówek klientowi z zaznaczeniem, że jedna jest dla niego, a resztę do rozdania. Jest to słuszne podejście i popieram je jak najbardziej, ale tylko przy zaznaczeniu, że będę w tej firmie pracował wiele lat.

Ja osobiście w takiej sytuacji wykorzystywałbym dwa rodzaje wizytówek. Każdy potencjalny klient otrzymywałby ode mnie wizytówkę firmową oraz wizytówkę bez nazwy firmy, ale z moim prywatnym numerem.

Oczywiście każdemu klientowi zaznaczałbym, że otrzymuje wizytówkę do ogólnego kontaktu i moja prywatną wizytówkę z numerem telefonu, gdzie odpowiem na każde jego pytanie. Najważniejsze jest to, aby klient miał świadomość, że ta prywatna wizytówka jest tylko dla niego, a ja będę jego osobistym doradcą pod tym numerem telefonu.

Warto także zaznaczać, że czas nie gra roli i klient może się z Tobą kontaktować nawet rok, dwa po zakończeniu współpracy. Jest to istotne zważywszy na to, jak działa ludzki umysł. Z czasem pojawiają się bariery związane ze strachem przed odnowieniem kontaktu.

Takie podejście daje Tobie dwa profity:

  • Klient otrzymuje coś naprawdę wartościowego, własnego doradcę. W ten sposób budujesz swoją markę, profesjonalizm i zaufanie  wobec własnej osoby.
  • Klient nie jest uzależniony od firmy, ale od Twojej osoby. W końcu podkreśliłeś mu, który dokument jest ważniejszy. W ten sposób zmieniając miejsce pracy zachowujesz sporą część klientów dla siebie.

To tylko przykład aktywnego i kreatywnego działania. Mimo poniesienia kosztu wizytówki w perspektywie czasu zyski wielokrotnie przewyższą ich koszt. Gwarantuje, że będziesz zadowolony, a Twój szef szczęśliwy, ze Ciebie ma.

Aż dziwne, że tak niewiele osób działa w tym kierunku. Co o tym sądzicie? Proszę o komentarze!

Popularity: 15%

Podziel się i dodaj do:
  • Print
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Co-Robie.pl
  • Flaker
  • Grono
  • Gwar
  • HelloTxt
  • Linkr.pl
  • Live
  • MySpace
  • PDF
  • Pinger
  • Polec.pl
  • RSS
  • Sfora.pl
  • Spis.pl
  • Twitter
  • Wykop
  • Kciuk.pl
  • Śledzik

Przeczytaj również:

  1. c.d. 7 powodów, dlaczego sklepy internetowe nie umieją sprzedawać?
  2. Nieudolnie nami manipulują
  3. 9 bardzo efektywnych i prostych sztuczek marketingowych
  4. c.d. Budowa biznesu zorientowanego na sukces
  5. Budowa biznesu zorientowanego na sukces

... jeśli zapiszesz się teraz na bezpłatny
biuletyn tego blog Zaistnieć w sieci, to:
Otrzymasz za darmo:

Raport z przykładami
na temat niesamowitej
techniki sprzedaży
Product Launchu

nieznanej szerzej w Polsce.

W każdej chwili możesz
wypisać się z listy!
Raport zachowasz!
Dodatkowo dowiesz się:

* jak zdobyć markę,
* poznasz techniki sprzedaży,
* jak je wykorzystać,
* poznasz sekrety liderów biznesu i MLM,
* i więcej pożytecznej wiedzy!


      Zapisz się teraz:

imię:
email:

Ten post napisał:

Arkadiusz Zielazny - napisał 72 postów dla Arkadiusz Zielazny.

Rynek mediów, internetu i reklamy przestanie dla Ciebie być zagadką. Pomogę Tobie na nim zaistnieć i zarobić.

Kontakt do autora

3 Komentarze dla tego wpisu

  1. T says:

    Wydaje mi się że gdybym był pracodawcą takiego pracownika to wyrzuciłbym go z pracy po takim zachowaniu. Na zachodzie to się nazywa podkradaniem klientów.

  2. Arkadiusz Zielazny says:

    Nie mogę się z Panem zgodzić. Przecież w sytuacji opisanej powyżej korzyści maja obie strony. Wszystko opiera się o lojaną współpracę obu stron.
    Prawda jest taka, że w tej chwili w przypadku utraty przez kogoś posady, to i tak ta osoba najczęściej kopiuje bazy własnych klientów i potem ich obdzwania robiąc złą markę firmie.
    Podejście opisane przez mnie jest nieco inne i opiera się na budowaniu długotrwałych relacji z klientami. Owszem mozna to zrobić przy pomocy materiałów otrzymanych od firmy, ale takie podejście jest nieco bardziej indywidualne i podności ono prestige.

  3. Dolores says:

    Zgadzam sie z panem, panie Arkadiuszu ale tylko w części. pracownik, który odchodzi nie musi kopiować bazy klientów i oczerniać byłe firmy. Klienci sami do niego dzwonią, robią dalej interesy, ponieważ klient to bardzo czesto taka osoba, która lubi sie spotkac osobiście z przedstawicielem firmy i z nim zawiera umowy. To ten przeddstawiceil zna najlepiej jego ptrzeby i dostosowuje produkty do klienta, dlatego zwykle klient nie bedzie rozmawial z inną osobą tylko pójdzie za swoim przedstawicielem.
    Tak tez było w naszy przypadku. najpierw kupilismy telefony komórkowe w jednej sieci, w której pracowal kolega męza. Gdy on zmienił pracodawcę na inną sieć, my też zmienilismy operatora. On po prostu wie czego nam trzeba i dostosowuje swoją ofertę do nas (pozytywna transakcja) kiedy czasami zdarza sie nam odwiedzać salony róznych operatorów, widze bardzo dużą różnice w sposobie obslugi klienta (szkoda ze w zła stronę).
    podsumowując transakcje zawsze zawierają miedzy sobą dwie osoby : klient i sprzedający. Trzeba to szanować i z punktu widzenia pracodawcy starać sie wykorzystać na swoją korzyść, np. dobrze wynagrodzić dobrego pracownika.

Komentarze i odpowiedzi

Chcesz otrzymać obszerny raport
na temat Product Launchu!
Chcesz otrzymać cenne wiadomości!
Chcesz przejść kurs tworzenia Twojej marki!
To wszystko otrzymasz

ZA DARMO!


WEJDŹ i odkryj ten świat
http://zaistniecwsieci.labenete.pl



Podcast Twitter YouTube